Zanim cokolwiek przeczytasz

Pierwsze cztery rozdziały są o czytaniu świata. Ten jest o przyrządzie, którym miałbyś go czytać.
Spróbuj czegoś, zanim pójdziesz dalej. Zajmie jakieś dziewięćdziesiąt sekund i nie jest to metafora.
Odłóż to. Usiądź nieruchomo, popatrz na jeden przedmiot w pokoju — framugę, kubek, krawędź stołu — i utrzymaj na nim uwagę, nie robiąc nic innego. Nie medytuj. Nie odprężaj się. Po prostu trzymaj ten przedmiot.
Policz, ile razy uwaga odejdzie.
Większość ludzi, którzy robią to uczciwie, dostaje między czterema a piętnastoma odejściami w półtorej minuty. Nie piętnaście rozproszeń z zewnątrz — w pokoju jest cicho, nic się nie wydarzyło. Piętnaście odejść wytworzonych wewnętrznie, przez przyrząd, który był codziennie przez lata trenowany, żeby odchodzić.
To jest ta liczba, która się liczy, i prawie nikt nie zna swojej.
Cztery rozdziały po tym tekście są o czytaniu: własnego stanu, własnej energii, siebie bez ulg, wzorów w sytuacjach, które się powtarzają. Każdy z nich zakłada przyrząd zdolny spocząć na czymś na tyle długo, żeby to zobaczyć. Jeśli przyrząd odchodzi piętnaście razy na minutę, rozdziały nie są błędne — opisują po prostu operacje, których w tej chwili nie umiesz wykonać, tak jak instrukcja tokarki nie jest błędna, kiedy czyta ją ktoś, kto tokarki nie ma.
Tutaj prawie każda książka tego rodzaju po cichu oszukuje. Daje ci ramy i zakłada władzę. A ponieważ czytanie o uwadze jest samo w sobie zajęciem pochłaniającym, można spędzić na tym rok i ani razu nie zauważyć, że rzecz opisywana nigdy nie była dostępna w trakcie opisywania.
Teksty hermetyczne są o tyle nietypowe, że tego błędu nie popełniają. Stawiają stan przed treścią. Poimandres nie zaczyna się od doktryny; zaczyna się od człowieka, któremu zmysły cielesne zostały zawieszone i który dlatego po raz pierwszy jest w stanie coś przyjąć. Kolejność jest celowa. Nic nie przychodzi, dopóki odbiorca nie jest dość cicho, żeby pokwitować odbiór.
Nic z tego nie wymaga, żebyś wierzył w cokolwiek na temat widzeń. Wymaga przyjęcia jednego nieefektownego zdania: uwaga jest sprawnością o bieżącym poziomie, ten poziom da się zmierzyć, a twój jest prawdopodobnie niższy niż był i niższy, niż zakładasz.
Nie zaczynaj więc od pierwszego rozdziału. Zacznij od liczby.
Ile razy twoja uwaga odeszła w dziewięćdziesiąt sekund?
Zapisz to z dzisiejszą datą. To jedyny punkt odniesienia w tej książce, który nic nie kosztuje i którego nie da się podrobić — a za osiem tygodni jedyny dowód, jaki będziesz miał, że cokolwiek z tego w ogóle zadziałało.
A jeśli przed chwilą tego nie zrobiłeś — jeśli przeczytałeś polecenie, zrozumiałeś je, zgodziłeś się z nim i czytasz dalej — to też jest informacja, i to jest powód, dla którego następny rozdział istnieje.